Gdzie zjeść w Apulii?
Do Apulii w południowych Włoszech wybraliśmy się dosyć spontanicznie (jak na nas, bo rezerwację robiliśmy z 3-tygodniowym wyprzedzeniem) pod koniec września 2021. Nastawialiśmy się na dużo zwiedzania, podróże pociągami do klimatycznych miasteczek oraz na pyszne, włoskie jedzenie. Dostaliśmy to i o wiele więcej, sprawiając że ta podróż stała się jedną z naszych ulubionych.
La Cantina dello Zio, Bari
Aby znależć wolny stolik w tej restauracji musieliśmy trochę poczekać. Było warto, to tam spędziliśmy nasz pierwszy wieczór. To dziwne co napiszę, ale dzięki temu, że kelnerka zapomniała o naszym daniu głównym spędziliśmy ten czas jak prawdziwi Włosi: rozmawiając przez dłuższy czas przy litrze białego, domowego wina. Jako „poczekajkę” otrzymaliśmy tallari (czyli charakterystyczną przekąskę z Apulii) oraz zielone oliwki z pestką. Czas oczekiwania uratowała też wybrana przez nas przystawka w formie bruschetty z pomidorami i rukolą. Jako dania główne zamówiliśmy również typowy dla tego regionu makaron orecchiette z sosem pomidorowym oraz spaghetti carbonara. Te proste dania potwierdziły, że najważniejsze w kuchni są użyte składniki, czyli to na czym w kuchni bazują Włosi. Nie mogliśmy sobie też odmówić deseru polecanego przez naszych znajomych, czyli dużej porcji tiramisu. To we Włoszech kilka lat temu Piotrek nauczył się pić aromatyczne espresso, porzucając dla niego już na zawsze białą kawę. Co istotne, dzieląc deser lub jakiekolwiek inne danie na pół zawsze spotykaliśmy się z tym, że otrzymywaliśmy dwie łyżeczki czy dwa widelczyki tak, aby można było się tym podzielić. Zwieńczeniem udanego wieczoru był kieliszek limoncello, czyli likieru cytrynowego.
Casa Pinto, Locorotondo
Po zwiedzaniu uroczego miasteczka Alberobello pojechaliśmy autobusem do Locorotondo. Tam niedługo przed rozpoczęciem sjesty udało nam się zjeść przepyszną pizzę oraz creme brulee na deser. Pizza z pikantnym salami oraz butelka białego wina Antico produkowanego właśnie w tej okolicy to był idealny pomysł. Przelotne opady deszczu przegoniły nas do środka lokalu a mimo tego, że wybiła godzina 15:00, to nadal mogliśmy dokończyć nasz obiad.

Bari Napoli, Bari
To miejsce odwiedziliśmy naszego ostatniego wieczoru w Apulii. Przy wejściu do restauracji (nie było stolików na zewnątrz) konieczne było okazanie green passa. W środku zaskoczył nas bardzo przyjemy wystrój i menu w formie kodu QR. Zanim zamówiliśmy zapełniły się niemal wszystkie stoliki. Zdecydowaliśmy się na dwie pizze w neapolitańskim stylu. Wzięłam pizzę z wieprzową kiełbasą, a Piotrek wybrał capriciosę z gotowaną szynką, karczochami i małymi pieczarkami. Dopełnieniem wieczoru była litrowa karafka czerwonego, domowego wina. Pożegnanie Bari było więc w iście włoskim stylu.
Trattoria Lucana, Matera
Chociaż Matera nie należy do regionu Apulii wiele osób (w tym my) podróżujących w tym regionie postanawia odwiedzić to niesamowite miasteczko. Odwiedziliśmy Trattorię Lucana ze względu na fakt, że to w niej najchętniej jadał Mel Gibson podczas kręcenia tutaj „Pasji”. Mimo że nie jesteśmy wielkimi fanami tego aktora, to jesteśmy fanami kina i filmowych nawiązań. Na ścianach oprócz jego zdjęć znajdziemy również zdjęcie Daniela Craiga, gdyż niedawno Matera była również planem zdjęciowym dla najnowszych przygód Jamesa Bonda. To tam zjedliśmy dwa wspaniałe makarony, z których jeden był dedykowany Melowi Gibsonowi. Makaron fettuccine (przypominający nieco tagliatelle) był z pastą z bobu, boczniakami, pomidorkami koktajlowymi, smażoną cebulą i rukolą. Drugi makaron to cavatelli (bardziej forma kluseczek) również z pomidorkami i boczniakami oraz z wieprzową kiełbasą.

Kuchnia włoska jest jedną z najpopularniejszych i najsmaczniejszych na świecie. Każda z potraw cechuje się najwyższą jakością użytych składników, dzięki czemu pizza z samym sosem pomidorowym i serem smakuje tak dobrze. Włosi wiedzą jak gotować i jak żyć, na takich wyjazdach staram się więc czerpać od nich jak najwięcej.


