Gdzie zjeść śniadanie w Bari?
Śniadania w Apulii to nieoczywisty temat wpisu, bo Włosi nie specjalizują się w tym porannym posiłku, a już tym bardziej jeżeli jest w wersji wytrawnej. Czasem zjedzą słodkiego croissanta i popiją kawą. Ich ulubionym posiłkiem jest kolacja, jedzona nieśpiesznie, wśród rodziny i przyjaciół. W związku z tym, że nie jestem w stanie funkcjonować bez porannej kanapki musieliśmy znaleźć swoje śniadaniowe miejsca w Bari, gdzie nocowaliśmy podczas naszego wrześniowego wyjazdu do Apulii.
Gusteau
Pierwszego dnia wybraliśmy się na wycieczkę do Polignano a Mare, a następnie do Monopoli. W drodze na dworzec centralny szukaliśmy miejsca, gdzie kupimy kanapki na drogę. W pamięci miałam pierwsze śniadanie w Rzymie, gdzie zjedliśmy przepyszne sandwiche na chrupiącym chlebie z serem burrata. W Bari całkiem przypadkiem trafiliśmy do bardzo dobrze ocenianej focaccerii, gdzie zjedliśmy najpyszniejszą focaccię w życiu. Jak później się okazało jedliśmy ją praktycznie codziennie. Braliśmy minimum dwa kawałki, czasem dokupiliśmy inne przekąski i tym sposobem mieliśmy z głowy zarówno śniadanie, jak i podwieczorek. Zamawialiśmy focaccia baresa, czyli rodzaj chlebka przygotowywanego z dodatkiem ziemniaków z dużą ilością pomidorków koktajlowych (które były przesłodkie) i gdzieniegdzie z zieloną oliwką. Cały placek kosztował 5 euro, my tak jak wspomniałam braliśmy zazwyczaj dwa kawałki stanowiące połowę.


Capetoast
Jedynym minusem tego miejsca było… włoskie podejście do pracy. Głodni i źli stawiliśmy się na miejscu o 12:20 (otwarcie według Google powinno być w południe), ale doczekaliśmy się go o 12:45. Te ogromne tosty pamiętaliśmy również z wyjazdu do Rzymu. Wybór tostów jest ogromny (kilku już nie serwowali, a szkoda, bo największą ochotę mieliśmy na tego z pastrami). Zdecydowałam się na Sfizioso, tost z szynką z indyka, pomidorkami, sałatą i majonezem, a Piotr na American z jajecznicą, chrupiącym bekonem i serem cheddar. Do tego butelka schłodzonego i mocnego piwa i mieliśmy śniadanie w iście wakacyjnym stylu.
Arnold’s American Diner
To śniadanie było dedykowane Piotrowi na Dzień Chłopaka. W Bari w drodze na dworzec za każdym razem mijaliśmy amerykańską knajpkę, w której zawsze było dużo ludzi. Cóż, wygląda na to, że nawet jedna z najlepszych kuchni świata może się chwilowo znudzić. Zdecydowaliśmy się na pełne amerykańskie śniadanie, czyli jajka sadzone, kiełbaski, bekon i tosty oraz na pancakes z syropem klonowym (4,50 euro). W tej knajpce serwowali też tani aperol spritz (5 euro). Nie dajcie sobie wmówić, że nie pasuje do śniadania. Na pewno gdzieś na świecie jest już po 12:00.


Te trzy śniadaniowe miejscówki polecam w 100%, dobre śniadanie przyda się aby posilić się przed wycieczkami i dodać sił do zrobienia kilku tysięcy kroków każdego dnia. A późnym popołudniem, po włoskiej sjeście będziecie mogli już raczyć się pizzą i makaronami na zmianę z owocami morza.


