Smaki w podróży

Gdzie zjeść w Chorwacji?

Mieliśmy niezwykłą okazję odwiedzić Chorwację we wrześniu 2020 podczas rozpoczynającej się kolejnej fali pandemii, gdy poszczególne państwa powoli zamykały się już na turystów. Dzięki temu nocowaliśmy w rewelacyjnym apartamencie tuż przy plaży, która była naszą niemal prywatną. Wiecznie oblegany Bol na wyspie Brać był właściwie pusty, a w restauracjach nie było problemu z miejscem. To była nasza trzecia wycieczka do Chorwacji, ale pierwsza, gdy kuchnię chorwacką mogliśmy poznać lepiej. Kiedyś nie tknęłabym nawet kawałka ryby, teraz zajadłam się pysznym labraksem i owocami morza. Stacjonowaliśmy w Baska Voda niedaleko Makarskiej, więc większość miejsc będzie właśnie z tej okolicy.

King, Baska Voda

Restauracja King okazała się prawdziwym królem, więc otwiera to zestawienie. Na wejściu przywitał nas przemiły właściciel. Dania są na niezwykle wysokim poziomie. Jedyne czego żałujemy to tego, że nie mieliśmy czasu, żeby tam wrócić. Piotrek zamówił kotleta zagrzebskiego w grubej panierce (90 kn, ok. 56 zł) oraz sałatkę szopską (35 kn, ok. 22 zł), która od zeszłego roku jednak bardziej kojarzy się nam z Czarnogórą. Klaudia wzięła makaron z krewetkami i cukinią (85 kn, ok. 53 zł), a ja z Łukaszem wybraliśmy identyczne danie, którym były 3 mini burgery serwowane na plackach ziemniaczanym z dodatkiem twarogu i chrupiącego boczkiem (100 kn, ok. 62 zł). Całość nabierała smaku dzięki dodaniu sosu aioli z kurkumą. Na koniec (co zwykle nam się nie zdarza) wzięliśmy deser, którym okazał się ciepły torcik czekoladowy z lodami waniliowymi i polewą z ciemnej czekolady (25 kn, ok. 15 zł).

Plima, Brela

To restauracja tuż przy plaży w Breli, którą zachwalali Łukasz z Klaudią. Podobno rok wcześniej można było zjeść tam rewelacyjną ośmiornicę. W drugiej połowie września jednak sezon powoli się kończył i menu było nieco okrojone, a kuchnia działała jedynie do godziny 17. Na szczęście się tym nie zraziliśmy i dzięki temuzjedliśmy pyszne ryby. Próbowaliśmy okonia morskiego (80 kn, ok. 50 zł) oraz doradę (100 kn, ok. 62 zł). Rybę można było zamówić z dodatkiem frytek lub ziemniaków z blitwą (bałkański przysmak), a do tego była podawana oliwa z czosnkiem. Ogromny plus za lokalizację z widokiem na morze.

Bokun Pizzeria Snack, Tucepi

Tutaj odstraszyć może nazwa tej restauracji, połączenie snacków z pizzą może wskazywać na zwykły bar z wątpliwej jakości jedzeniem. Na szczęście pokierowaliśmy się opiniami i spróbowaliśmy ciekawych makaronów i owoców morza. Zamówiliśmy dwa rodzaje kalmarów, w tym jedne w wersji panierowanej i smażonej, a drugie grilowane (75 kn w zestawie z frytkami, czyli ok. 47 zł). Z Klaudią wybrałyśmy dwa różne makarony, jednak każdy z krewetkami. Mój był w śmietanowym sosie z cukinią, a Klaudii z dodatkiem łososia i pomidorów. Kosztowały w granicach 80 kn, czyli ok. 50 zł. Tutaj jedynym rozczarowaniem była wielkość krewetek (te najmniejsze, koktajlowe), ale sosy były bardzo smaczne. Kolejny raz w Chorwacji dodatkowym plusem restauracji jest lokalizacja, na samej plaży, a klimatu dodają zapalone światełka zawieszone na drzewach.

Portas, Split

Portas to włoska restauracja w centrum Splitu. Chociaż to miasto znajduje się 50 kilometrów od Baska Voda, to zdecydowałam się ująć to miejsce w zestawieniu, bo jest często odwiedzane. Wiele osób odwiedzających Chorwację tak jak my wybiera Split na jednodniową wycieczkę, a czasem jest on miejscem z którego wypływa się promem na okoliczne wyspy. Restauracja Portas znajduje się w cieniu drzew, które dają ukojenie po zwiedzaniu miasta. Znajdziecie tam pyszną włoską pizzą, obsługę właśnie w stylu tego kraju oraz limoncello na dobre trawienie. We czwórkę wzięliśmy trzy pizze i to była idealna porcja. Zdecydowaliśmy się na Vesuvio z chorwackim, pikantnym salami, niezbyt ostrymi marynowanymi papryczkami i śmietanowym sosem, Spalato z prosciutto, rukolą, pomidorkami cherry i grana padano oraz Antonia z krewetkami i czosnkiem. Do tego zimne Ożujsko – żyć nie umierać. Każda pizza kosztowała ok. 75 kn, czyli w granicach 47 zł. Jeżeli starczy Wam miejsca na deser wybierzcie również taki we włoskim stylu i kupcie lody w Luka Ice Cream & Cakes.

Winiarnia, Grabovac

To nie restauracja, ale na blogu pod hasłem „Zasmakuj w podróży” nie może zabraknąć tego miejsca. Jeden z dni zapowiadał się nieco pochmurnie i nie nadawał się do plażowania. Znaleźliśmy więc winiarnię Grabovac i mimo, że nie mieliśmy żadnej rezerwacji to jeden z pracowników oprowadził nas po tym miejscu, bez problemu pozwolił robić zdjęcia, opowiedział o winach. Skorzystaliśmy również z tego, że do Chorwacji przyjechaliśmy własnym samochodem i kupiliśmy cały karton tamtejszych win. Oprócz jakości należy też zwrócić uwagę na niską cenę, bo butelka kosztowała w granicach 20-30 zł.

W Chorwacji panuje niesamowity klimat, nigdzie indziej nie widziałam tak przejrzystej wody, a do tego morze łączy się z górami. Warto zgubić się tam w kamienistych uliczkach, zjeść przepyszną rybę, wsiąść na statek na okoliczne wyspy. Odległość do tego kraju z południa Polski jest nieduża, łatwo można pokonać tę trasę samochodem lub wybrać 2-godzinny lot samolotem i przenieść się do krainy pachnącej lawendą, która jak powszechnie wiadomo potrafi uspokoić i ukoić nerwy. Jeżeli do tego wybierzecie się do miejsc, które tutaj poleciłam na pewno nie będziecie zawiedzeni.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *