Smaki w podróży

Gdzie zjeść pizzę w Neapolu?

Neapol. Można powiedzieć o nim dużo złego, nie wszystkim się podoba, nie każdy czuje się w nim dobrze. Nie można jednak podważyć tego, że jest ojczyzną pizzy. Pizza neapolitańska, aby taką się mianować musi spełniać kilka podstawowych zasad takich jak rodzaj użytych pomidorów, sera czy oliwy, a nawet takich co do grubości ciasta i czasu pozostawania w piecu. Zasad tych nie można podważać, bo wiadomo, że są dla Włochów sprawy wagi państwowej, a są nimi kuchnia i piłka nożna. O piłce tutaj nie dyskutujemy, więc porozmawiajmy o pizzy.


Antica Pizzeria Port’Alba


Pizzerii w Neapolu mających w swojej nazwie „antica” widzieliśmy co najmniej kilka, więc przed odwiedzinami upewnijcie się, że trafiliście do właściwej. Ten lokal ma bowiem znaczenie historyczne, gdyż to tutaj w roku 1830 powstała pierwsza na świecie pizzeria. Po wejściu w poniedziałek (czy też myśleliście, że pizzerie we Włoszech są zamknięte w poniedziałki?) około godziny 22:00 (późny przylot) zastaliśmy tylko jedną skandynawską parę, która już zbierała się do wyjścia. Pizzeria jest spora, stoły przykryte obrusami (być może kiedyś białymi), a atmosfera w niej jest… dziwna. W tle nie ma żadnej muzyki, a starszy kelner stoi albo przy naszym stoliku albo całkiem niedaleko i nawet nie udaje, że próbuje wychwycić jakieś słowa po polsku. Jak na proszonej kolacji u nielubianej ciotki słychać tylko brzdęk sztućców. Po chwili sytuację ratuje Ada i Bartek, których poznajemy za sprawą usłyszanego języka polskiego. Przysiadają się do stolika obok (co niezbyt cieszy kelnera) i rozpoczyna się dyskusja. Za chwilę na naszych stołach ląduje pierwsza w tym mieście neapolitańska pizza. Piotrek zamówił swój ulubiony klasyk, czyli pizzę z pieczarkami i prosciutto cotto (7 €), a ja z polecenia kelnera białą pizzę o nazwie Amalfi (12,50 €) z serem pecorino, żółtymi pomidorami, bazylią i… sokiem z cytryny. Zaskakujące dobre. Za butelkę białego wina Falanghina płacimy 15 €, do rachunku naliczone jest również dwa razy coperto (2 x 2 €).


L’Antica Pizzeria da Michele


Drugą odwiedzoną przez nas pizzerią była Michele znana z filmu „Jedz, módl się i kochaj” z Julią Roberts. Kadr z tego filmu znajdziecie na kilku wydrukowanych zdjęciach w lokalu. Przed wejściem trzeba przedrzeć się przez tłum i pobrać bilecik z numerem. Czas oczekiwania od pobrania bilecika do momentu, gdy pizza wylądowała na naszym stole wynosił godzinę. Naprzeciwko znajduje się bar, w którym zamówicie aperol spritz w wersji na wynos za 5 €, który umili wam oczekiwanie. Zamówicie tu 3 rodzaje pizzy: margharitę, marinarę lub wersję pół na pół. Każda w cenie 5,50 €. Małe piwo Nastro Azzurro kosztuje 2,50 €, doliczają również coperto w wysokości 1 € za osobę. Atmosfera przypomina bar szybkiej obsługi, przy zamówieniu pada pytanie „margharita czy marinara?”, nikt nie zastanawia się żeby zapytać, czy smakowało lub czy podać coś jeszcze. Co nie zmienia faktu, że pizza jest przepyszna.


Starita


Z poznanymi pierwszego dnia znajomymi postanowiliśmy wybrać się do pizzerii Starita, która z kolei znana jest z tego, że kręcono tu film z Sophią Loren. Można tu zobaczyć plakaty i zdjęcia z tą aktorką i podobno bywał tu sam Diego Maradona. W tej pizzerii spotkaliśmy się z najlepszą, prawdziwie włoską atmosferą. Na ścianach wisiały telewizory, w których puszczano mecz piłki nożnej (grało oczywiście Napoli już ogłaszające się mistrzem), przed meczem jeden z kelnerów chodził z… kadzidłem, aby sprawić, by wynik był dla nich pomyślny. Wybraliśmy tam Diavolę – pizzę z pikantnym salami i bazylią oraz drugą, mniej typową z pastą pistacjową i salsiccią.


Pizzeria Donna Sofia Ai Tribunali


Ostatniego dnia mieliśmy wybrać się do Gino e Toto Sorbillo lub do Di Matteo. Było jednak sobotnie, słoneczne popołudnie i przed obydwoma lokalami były tłumy na przynajmniej dwie godziny oczekiwania. Pierwszy raz widziałam takie kolejki przed jakąkolwiek restauracją. Nie mieliśmy ani czasu ani ochoty stać w takiej kolejce, więc wybraliśmy Pizzeria Donna Sofia Ai Tribunali, której prawdopodobnie nie znajdziecie w większości rankingów. Tak jak się spodziewaliśmy pizza tam była równie dobra jak w poprzednich nominowanych w kategoriach „naj”. Zdecydowaliśmy się na klasyki: capricciosę (serwowaną z prosciutto cotto, pieczarkami, karczochami i czarnymi oliwkami) w cenie 8,50 € oraz diavolę z pikantnymi paskami salami w cenie 7 €. Piwo Messina (0,4 l) kosztowało 12 €. 2 € od osoby to cena coperto. Na koniec zamówcie po kieliszku Meloncello, które jest odpowiednikiem znanego nam limoncello, ale wytwarzane jest z melona, a nie z cytryn.

Czy warto wybrać się do Neapolu? Jest kilkanaście powodów, dla których zdecydowanie tak. Jedną z nich jest pizza, dla niektórych najważniejszą. Nie wahajcie się, przygotujcie swoje żołądki na dużą dawkę glutenu i ruszajcie śmiało. Żadnej zjedzonej w tym mieście pizzy nie żałuję.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *